Przy stoliku wróżki Aurelii Szymaszkiewicz

Zainteresowana wróżeniem osoba musi umówić się wcześniej telefonicznie. Uzgadniamy koszt wizyty, datę i godzinę spotkania. Wizyta trwa około 45 minut. Pierwsze 20 minut należy do mnie.

Rozkładam karty i patrzę co chcą powiedzieć. Tarot ( 78 kart) rządzi się swoimi prawami i często narzuca temat wróżby.

Nie pytam kwerenta co go sprowadziło. O jego problemie opowiedzą mi karty. Pozostały czas należy do pytającego. Na konkretne pytania odpowiadają Duże Arkana z talii kart tarota. Muszę stwierdzić, że niezwykle celnie odpowiadają one na konkretne pytania .

Kto nie ma innej możliwości, może zamówić sobie wróżbę przez telefon. Po przekazaniu ustalonej kwoty i przesłaniu mi tak zwanego świadka ( własnoręcznie wypisany przekaz, zdjęcie na adres e-mailowy, parę zdań napisanych ręką np. w formie pozdrowień na karcie pocztowej), który służy mi jako ślad osoby, której wróżę, w umówionym terminie rozkładam karty i rozmawiamy przez telefon głośnomówiący. Przez telefon wróżę ludziom z całego świata. Najczęściej dzwonią do mnie Polacy z Anglii, Grecji, Hiszpanii, nawet z Australii. Zdarza się, że wróżę obcokrajowcom, którym towarzyszy tłumacz. Jest to jedyny wyjątek, gdzie przy stoliku siedzi więcej osób.

Z zasady, przy stoliku siedzę tylko ja i osoba pytająca. Nikt postronny nie może zakłócać przebiegu wróżby dlatego, że wróżba może ujawnić skrywane tajemnice i nie jest rzeczą właściwą, by poznała je inna osoba .

Nie pozwalam sesji nagrywać, ponieważ może być to wykorzystane przeciwko innym ludziom. Nie potrafię być wtedy do końca szczera. Rozprasza mnie zapisywanie wróżby. W trakcie seansu koncentruję się na kartach i wszelkie prośby o powtórzenie zdania, podyktowanie, zwyczajnie mnie rozpraszają, co odbija się na jakości przepowiedni.

Na razie nie wróżę przez Internet. Zdarza się, że karty nie chcą mówić. Nie jest to zły omen, nie jest to wina wróżki ani zainteresowanej wróżbą osoby. Każda wróżba ma swój czas, w tym dniu z wróżby i tak by nic nie wyszło. Taka jest ukryta magia kart

Każdy pytający może w ciągu pierwszych 15 minut zrezygnować ze spotkania, jeżeli stwierdzi, że nie tego się spodziewał. Bez żadnych kosztów.

Rozumiem, że korki w mieście mogą powodować spóźnienia. Czekam więc zawsze przez pierwsze 15minut, Ale nie dłużej, gdyż potem jest już za mało czasu na wróżbę. Rozumiem, nie gniewam się i można bez żadnych konsekwencji umówić następny termin.

Na zakończenie chciałabym wyjaśnić co oznacza słowo „KWERENT” Kwerent jest to „zatroskany pytający”. Ja nie nazywam osób, które do mnie przychodzą klientami, bo klient idzie do sklepu, wybiera towar i targuje się. Osoby zamawiające wróżbę nie są też moimi petentami, bo petentów spotykamy w urzędach. Nie są też pacjentami, nimi zajmuje się lekarz.

UWAGA!
Nie wróżę osobom o zmienionym stanie świadomości na skutek spożycia alkoholu, silnych leków uspokajających, osobom mocno wzburzonym. Wróżba wymaga spokoju i koncentracji.